Poród na wesoło

7 lata 5 miesiąc temu #148628 przez AniaDaniela
Marysia27 napisał:

AniaDaniela napisał:

A: Gdzie skalpel?
B: Nie wiem, musiał zostać tam w środku.
A: To co robimy?
B: Szyjemy dalej, jak będzie mama narzekać, że boli to rozkroimy znowu:D


Bardziej mnie to przeraziło, niż rozśmieszyło :ohmy: chyba padłabym tam na zawał słysząc coś takiego :S


Akurat tego lekarza znałam i nie musiałam sie martwić...


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #148642 przez Marysia27
Zaufanie to podstawa :lol:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #149928 przez AniaDaniela
Dokładnie:)


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #150110 przez aska27
Po przeczytaniu Waszych realcji z porodów..troszkę mi ulżyło :blink: w sumie juz się nie mogę doczekać kiedy wreszcie się zacznie..ale jeszcze bardziej boję się... no ale teraz jakos się supokoiłam :blink:

gosia_ann nie mysl o tym co było..tylko o tym,ze jestes juz po i ze wszystko jest ok,a to przecież najważniejsze :) a moze tak własnie miało być?! :blink:




Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #150151 przez carolin1
Hmm co było wesołego w moim porodzie. Może to że mój miał dzielnie mi towarzyszyć i wspierać od samego początku a jednak dopadło go i ja patrzę a on co róż do okna i je otwiera biorąc co kilka głębokich wdechów. Podczas skurczy było to troszkę rozśmieszające bo ja w bólach wiję się a on szybciutko i już przy oknie wdycha. Dobrze że nie zemdlał bo normalnie byłoby jak na filmie. poród trwał 8 godzin a i tak się zakończył cesarką bo córcia wyprostowała główkę i niestety nie chciała przejść, więc mimo najszczerszych chęci nie udało się siłami natury. Śmieszny był również moment gdy ja w czasie skurczy już krzyczałam żeby ją wyciągnęli bo nie dam rady i gdy w końcu zapadła decyzja o cięciu, położna daje mi do przeczytania dwie kartki A4 i mówi żebym się zapoznała i podpisała(zgoda na cięcie). Kurcze nie wiem kto by miał siłę w takim momencie to czytać ? :( Jakiś niewyraźny podpis machnęłam i szybko na wózek i przewozili na sale operacyjną a ręce kazali trzymać na krzyż na piersiach żeby przypadkiem nie obijały się o ścianę. Były to takie momenty w których zapominałam o bólu i bardziej dopadało mnie zdziwienie. Albo będąc już na stole operacyjnym kalazi zwinąć się w "embriona" bo robili wkłucie do kręgosłupa. Kurcze dużo było takich momentów. Później chwila mon\met i ból ustąpił i malutka była już na świecie. Mój był podczas cc w tej salce zaraz obok gdzie się waży i ogląda dzidzie zaraz po urodzeniu. Najpierw pokazali mi małą i pytają proszę powiedzieć co Pani urodziła. Ja patrzę , szukam tej buźki upragnionej a oni mi "cipcią do twarzy pokazują. Hihi. Za moment mój pokazuje mi kciuka do góry że wszystko ok. Zmierzyli malutką odcięli pępowinę, zawinęli w kocyk i położna przyniosła mi Córcię żebym mogła się z nią przywitać. Dotknęłyśmy się policzkami popatrzyłam chwilkę na nią i zaczęli mnie zszywać.
Ah co to za wspomnienia ...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #150257 przez Marysia27
Carolin, aż się do siebie uśmiechałam, jak czytałam o twoim mężu/partnerze jak oddychał przy oknie. Brawa dla niego że tak dzielnie się starał nie odpaść przed czasem ;) super, że spokojnie piszesz o cięciu, jako o przyspieszeniu powitania z córą, a nie jako smutnych wspomnieniach. Niestety zbyt wiele dziewczyn takie ma z różnych przyczyn, a każdy poród powinno wspominać się jako chwilę ( no, może dłuższą chwilę) wyjątkową i radosną :woohoo: Tak byłoby idealnie :side:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #150981 przez chłopek
Mój poród był dośc męczący, ale śmieszna sytuacja była jak pokazali maluszka, mężowi i on z wrażenia zaczął płakać, a pani położna myślała że mu słabo i cały czas proponowała mu wody i zeby usiadł.Mąz cały czas tłumaczył ze sie dobrze czuje ze płacze ze szcześcia, a położna dalej swoje. W końcu mąz usiadł na krześle zeby mu juz dały spokój.


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #150997 przez Marysia27
Troskliwe te Wasze położne :blink:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #153685 przez AniaDaniela
chłopek napisał:

Mój poród był dośc męczący, ale śmieszna sytuacja była jak pokazali maluszka, mężowi i on z wrażenia zaczął płakać, a pani położna myślała że mu słabo i cały czas proponowała mu wody i zeby usiadł.Mąz cały czas tłumaczył ze sie dobrze czuje ze płacze ze szcześcia, a położna dalej swoje. W końcu mąz usiadł na krześle zeby mu juz dały spokój.


U mnie tatuś też się popłakał, ale u mnie było cc, więc troszke na niego czkał. tak się popłakał i zaczął całować naszego synka, że położna i inne pielęgniarki się wzruszyły :D


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #153720 przez Marysia27
A mój ocierał łzy, tak żebym nie widziała, choć głos mu się łamał, gdy Bartocha zapłakał... :) i szybko poleciał za lekarzami, na mierzenie i ważenie smyka, gdy ja już z zadowoleniem powtarzałam czy to na pewno synek i że już nie boli. I na dobrą sprawę to było najważniejsze- płeć, i brak bólu :blush:

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 5 miesiąc temu #153760 przez AniaDaniela
U nas płeć też była ważna, bo jak chodziliśmy na USG to dzidzia nie chciała pokazać, a bardzo chcieliśmy żeby był synek i sie udało :D


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 4 miesiąc temu #167789 przez eash
a u mnie poród zaczął się nie od skurczy, tylko od odejścia wód, mniej więcej jak w amerykańskich filmach, tylko - na szczęście - nie w miejscu publicznym. obudziłam sie ok. 2 w nocy z myślą, że strasznie chce mi się siusiu. przetoczyłam się na brzeg łóżka, usiadłam i czuję, że wszystko mokre. pierwsza myśl - o rany, mam nietrzymanie moczu jak moja babcia :dry: a potem przypomniałam sobie wyklad ze szkoły rodzenia na temat: "Jak poznać, że to wody płodowe, a nie mocz?" i te teksty z rodzaju "lekko kleista konsystencja", "bezzapachowe", "bezbarwne"... popatrzyłam, powąchałam, polizałam, porównałam i doszłam do wniosku, że jednak rodzę. z zacisnietymi nogami pokonałam cholernie dlugi dystans z pokoju do lazienki, wysiusiałam sie, wzielam prysznic, ubralam sie, przygotowalam torbe i inne rzeczy do szpitala, a zdenerwowana bylam przy tym tak, ze malo mi serce z piersi nie wyskoczylo. no i poszlam budzic mojego męża. a on straszny spioch jest. budze i budze, szarpie go, a on w koncu sie zerwal i krzyczy "no co, czego chcesz?!" a ja:"wstawaj, rodze". a on: "no coś ty?" z dziesięć minut nie mogłam opanować śmiechu z tej jego zdziwionej miny, hehe... :)

a na sali porodowej nie bylo smiesznie, tylko najpierw nerwowo, potem nudno, w koncu bolesnie i męcząco... do zabawnych zaliczylabym tylko jedna sytuacje: caly porod chowalam sie z piciem wody, bo suszylo mnie strasznie, a zakazali mi pic, bo podejrzewali cesarke. a jak doszlo do partych, trzykrotnie obsiusialam lekarza, polozna i generalnie - cala sale - wysikujac za kazdym razem cewnik... po trzecim razie lekarz, z dezaprobata powiedzial: "a jednak pani piła" :lol:

a pozniej to juz nic zabawnego nie bylo, tylko narkoza, cc i powrot z zaświatow na ziemie, gdzie juz na mnie czekala Hanuśka :)



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 1 miesiąc temu #220369 przez mariosponge
Mój poród był tragiczny i bardzo skomplikowany, bo miałam uwięzione łożysko, dziecko nie oddychało na początku, no mega stresu. Ale nie o tym chcę powiedzieć.
Najśmieszniejsze było, to, że kiedy się obudziłam, wciąż pod wpływem trzeciego znieczulenia, spójrzałam na swój brak brzucha i powiedziałam:
- czuje się atrakcyjna!
Mąż i położna prawie się popłakali ze śmiechu. Podobno całą twarz miałam we krwi, wyglądałam jakbym z wojny wróciła. No, było wesoło :)

[/url]

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 1 miesiąc temu #229848 przez gosiatko81
u mnie zabawna sytuacją podczas porodu, wtedy może nie do śmiechu była połozna, która z kubkiem kawy i chrupiem ryżowym w ręku, zajrzała czy cos dalej idzie i zagryzająć chrypka powiedziała idę szykować zestaw do porodu, do tej pory jakos mnie wafle ryżowe nie pociągają.

A druga zabawna chwila porodu, kiedy położyli mi malutką na piersi,a połozna stwierdziła, to dziecko to nic z Pani nie ma, co prawda córka do taty strasznie podobna, ale nie było to miłe po kilku godzinach rodzenia :)

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

7 lata 1 miesiąc temu #229849 przez gosiatko81
przypomniało mi sie jeszcze zdarzenie z tego tygodnia. Mojemu kuzynowi urodził się synek i pierwszym zdaniem jego żony po narodzinach nie było, ale on malutki, albo pytanie o płeć, ale stwierdzenie świeżo upieczonej mamusi- "ale on brzydki" :)ale to taki szok poporodowy, bo śliczny z niego chlopak

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

Moderatorzy: kasiorailonanatmur11
Reklama

Bestsellery

  • Regularna mama

  • Brioko Baby

  • Dzienniczek ciąży

  • Dzienniczek żywienia

  • Dzienniczek żywienia

Reklama

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-2018