Depresja przedporodowa

5 lata 10 miesiąc temu #734651 przez AnnaLis
Hey, zostanę mamą za jakieś 3 tyg. Moja ciąża była ciążą planowaną, długo czekałam aby zobaczyć dwie kreski na teście, w końcu się udało. Niestety im bliżej porodu tym bardziej czuję,że nie dam rady z porodem jak i z wychowaniem dziecka. Pomimo tego,że czuję się świetnie od pewnego czasu zaległam w łóżku.... Nigdzie nie wychodzę,przestałam rozmawiać ze znajomymi a pytania pt"Urodziłaś?Jak się czujesz?" doprowadzają mnie do wybuchu płaczu.

Mój partner niczego nie zauważa bo pracuję do późnych godzin więc jak wraca to przeważnie śpię, nawet jeśli z nim rozmawiam to potrafię dobrze udawać,że wszystko jest ok, ale po czym i tak idę do łazienki zamykam się i wyje wniebogłosy.

Mieszkamy w Szwecji, z dala od rodziny, na którą i tak nie mogę liczyć, bo przecież jak śmiałam zajść w ciąże nie biorąc ślubu i na dodatek wyjechać tak daleko, nikt w mojej rodzinie prócz rodziców i rodzeństwa nie wie,że spodziewam się dziecka.

Do tego doszedł aspekt wyglądu i kg. Zawsze byłam szczupłą,zadbaną kobietą teraz czuję się jak potwór !! Nie pamiętam kiedy uprawialiśmy seks, a moje jedyne ciuchy to koszulki partnera bo tylko w tym czuję się dobrze....

Zastanawiałam się się już nad jakimś psychologiem bo naprawdę czuję,że jest ze mną coraz gorzej.

Przepraszam,że wyrzucam takie brudy na forum ale to chyba jedyna rzecz jaką mogę teraz zrobić...
Zazdroszczę wszystkim mamusią, które dumnie znoszą okres ciąży wraz ze swoimi partnerami...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu - 5 lata 10 miesiąc temu #734679 przez Hania84
Hej Ania :)

Po pierwsze pytania Czy już urodziłaś? to raczej wszystkie ciężarne doprowadza do wybuchu płaczu, złości i wyrywania sobie włosów :laugh: szczególnie na końcówce ciąży...więc niestety trzeba jakoś to znieść :blink:

Po drugie ja też jestem z dala od rodziny ( Mieszkam w DE) nie mogę liczyć na pomoc rodziców bo dzieli nas 800km :)
Urodziłam (poród trwał 24h) i daję radę z wychowaniem (to moje 1 dziecko i wszystkiego się uczę sama przy nim) mój partner pracuje całymi dniami przez 6 dni w tygodniu.

Mam dziecko też bez ślubu (mało tego mój partner ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa). Na początku moi rodzice jeśli chodzi o partnera byli przeciwni jemu...ale ja postawiłam na swoim i dziś baaardzo go lubią :) a wnuczkę pokochali od razu :) są w niej zakochani po uszy a od momentu kiedy ja widzieli na żywo pierwszy raz to już w ogóle tylko o niej mówią i każą za każdym razem ją ucałowac jak dzwonimy do siebie :)

Powiem Ci tak - żyjemy dla siebie a nie dla innych !!! I to podstawowa żelazna zasada szczęścia w związku i w swojej rodzinie. Ja nie przejmowałam się resztą rodziny co powiedzą że jestem bez ślubu i jeszcze na dodatek z rozwodnikiem...a jak się okazało wszyscy fajnie to przyjęli i zaakceptowali...moja chrzestna nawet moją mamę opieprzyła że się do mnie nie odzywa (bo tak było na początku jak się dowiedziała że jestem z rozwodnikiem). Ale nawet jeśli rodzina by nie zaakceptowała mojego wyboru to trudno, moje życie, moja sprawa. Na szczęście wszystko jest okej :)
Każdy żyje wg własnych zasad i własnego uznania...jest sporo par które mają dzieci bez ślubu...i się kochają i mają się dobrze. Zresztą przecież chyba za jakiś czas możecie wziąć ślub co nie?
Najważniejsze, ze Twoi najbliżsi to zaakceptowali...a resztą , dalszą rodziną się nie martw...nie ma sensu.

Wszystko będzie dobrze...pięknie się ułoży...zobaczysz...początki wszędzie są trudne ...ale dasz radę :blink: bo kto inny ? jak nie my kobiety :lol:

Więc nos do góry i ciesz się ostatnimi chwilami ciąży...bo już niedługo pojawi się w Twoim życiu najpiękniejsza istota na świecie, która wypełni Twoje życie radością, uśmiechem i miłością :)

Trzymaj się kochana i nie smuć się wiecej i nie zamartwiaj bo nie ma po co :blink:



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu #734814 przez AnnaLis
hania84 dziękuję za miłe słowa, takie zawsze podnoszą na duchu :)

Nie wiem może to te hormony w ciąży....

Co do mojej rodzinki to niestety oni nie odpuszczą z tym ślubem, ich zasada jest taka ,że nawet nogi nie postawią u Nas w domu póki nie weźmiemy ślubu, takie mają poglądy.
Mój partner nie jest wierzący więc po co mam go ciągnąć przed ołtarz jak dla niego to będzie wbrew swoim zasadom. Ja nie potrzebuje ślubu,naprawdę się Kochamy i wcale tego nie potrzebujemy do szczęścia a moja rodzinka chciałaby ślubu na 500 osób :/
Szkoda mi kasy wolę to odłożyć dla dziecka...

Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu #734854 przez Hania84
Aniu

...przekonałam się na własnej skórze że do wszystkiego trzeba czasu...rodzice, rodzina też muszą się z tą sytuacją oswoić :) muszą to przegryźć, przeżuć ;)
Ja , gdy moja mama powiedziała że nie akceptuje mojego partnera i nie chce z nami gadać to też myślałam ze klamka zapadła i nic ani nikt jej nie przekona do zmiany decyzji ( moja mama jest taką osobą że jak coś powie to tak jest i tak zostaje...na prawdę jest baaardzo stanowcza) ale jak widać zmieniła podejście o 360 stopni.
Myślę, ze u Ciebie będzie tak samo...ale daj rodzinie trochę czasu...nie wiem ile...miesiąc, dwa miesiące, pół roku rok? nie wiem...ale na pewno zmienią podejście do Was :) Przecież Rodzice nie będą chcieli nie widzieć wnuka czy wnuczki :) a jak już zobaczą to na pewno serca im zmiękną :) zobaczysz :)
Na wszystko trzeba czasu :)
A ołtarz nie jest najważniejszy ;) ważna jest wasza miłość ... i jak już rodzina tak bardzo chce waszego ślubu to zawsze możecie wziąć cywilny i zaprosić tylko rodziców na niego. Wyjaśnijcie im, że nie chcecie wydawać pieniędzy na wesele bo wolicie na dziecko...bo dziecko stało się teraz priorytetem :)

Pozdrawiam :)



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu #735099 przez srenka_918
Witaj Aniu ;) Ja nie wiem jak to jest mieszkać z dala od rodziny (jestem rodzinolubna ;P) Ale powiem Ci że strach przed porodem będzie zawsze ;) nawet przed piętnastym dzieckiem ;) A kilogramami się nie martw ;) około 10 spadnie przez poród ;)
Rodzice na pewno Was zaakceptują jak pojawi się dzidzia na świecie, taka mała istotka rozczula i łamie lody ;)

Haniu (teraz odegram się za ziemniaki ;P) Obrót o 360stopni to koło, stajesz w miejscu wyjściowym ;) 180stopni chyba chciałaś powiedzieć ;)


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu #735107 przez Hania84
Ja też jestem rodzinolubna srenka...ale niestety życie i "kochana Polska" zmusiła nas by wyemigrować. Czasem nie ma się wyboru i rozumiem tutaj koleżankę że i tego się boi ...ale będzie dobrze ...wiem co piszę :)

Srenka a właśnie ze nie bo znów nie zrozumiałaś :P 360 stopni to tak jakby 100% bo pełen obrót czyli całkowita zmiana (i o to w tym chodzi jak się tak pisze) a 180 to tylko pół obrotu i 50% :P u mnie trzeba czytać między wierszami srenka...ja mało kiedy piszę dosłownie ;)



Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

5 lata 10 miesiąc temu #735246 przez srenka_918
Mnie na matematyce pani uczyła inaczej ;)


Prosimy zaloguj się lub zarejestruj się na forum się, aby dołączyć do rozmowy.

Moderatorzy: kasiorailonanatmur11
Reklama

Bestsellery

  • Regularna mama

  • Brioko Baby

  • Dzienniczek ciąży

  • Dzienniczek żywienia

  • Dzienniczek żywienia

Reklama

Wszelkie prawa zastrzeżone © 2007-2019